Prof. Wielkoszyński odpowiada – cz. 1

 

Zapraszamy do lektury odpowiedzi prof. Wielkoszyńskiego na pytania zadane przez naszych Pacjentów na profilu fb. Pytania zadane na fb zostały zacytowane w wersji oryginalnej.

Będziemy taką akcję powtarzać cyklicznie. Bądźcie na bieżąco, zapraszamy na fb.

1.

P. Marta: „Chciałabym zapytać czy jeśli istniała koinfekcja, np. Mykoplazma, czy wystarczy po leczeniu sprawdzić IgA aktywne zakażenie? Po jakim czasie sprawdzić IgM jeśli IgA już są w normie?”

Klasa IgA najtrafniej odzwierciedla aktywność przewlekłych zakażeń, które obejmują błony śluzowe (czyli drogi oddechowe w przypadku zakażeń Mycoplasma pneumoniae i Chlamydia pneumoniae, przewód pokarmowy w przypadku np. Yersinii, czy układ moczowo-płciowy w przypadku zakażeń Chlamydia trachomatis albo Ureaplasma). Klasy IgA możemy też używać do monitorowania skuteczności leczenia. Książkowo wartość IgA powinna spadać już po ok. 4-6 tygodniach od zakończenia leczenia. Z reguły nie spada jednak tak szybko i negatywny wynik IgA powinniśmy uzyskać najpóźniej w ciągu kilku miesięcy po skutecznym leczeniu takiego zakażenia. IgM, jeśli nie występuje IgA i występuje stosunkowo niskie IgG (lub wynik IgG jest ujemny), świadczy najczęściej o pierwotnym zakażeniu.  Przeciwciała IgM, które pojawiają się w pierwszej fazie ostrego zakażenia, z reguły zanikają po około miesiącu trwania zakażenia i jeśli zakażenie przechodzi w fazę przewlekłą, pojawia się klasa IgA.  IgM pojawiające się w trakcie trwania przewlekłego zakażenia, nie wnosi niczego, oprócz dodatkowego potwierdzenia aktywności zakażenia. W przewlekłych zakażeniach IgM pojawiają się losowo. Dlatego istnieje duże ryzyko uzyskania fałszywie ujemnego wyniku IgM.

2.

P. Danuta: „Czy NFZ uznaje wasze badania na konfekcje?? Czy w ogóle wierzą w te konfekcje. Mam orzecznika który mi udowodnił że nie mam boreliozy za pomocą testu Western Blot i chce wiedzieć czy mam się odwołać i przedstawić im wasz test na konfekcję.”

Zakładając, że test Western Blot wykonany w kierunku boreliozy był wiarygodny, teoretycznie można powiedzieć, że pacjentka nie ma boreliozy, ale może mieć koinfekcje (test WB tego nie bada). Jedno drugiego nie wyklucza. Borelioza może występować bez koinfekcji i odwrotnie, koinfekcje mogą występować bez boreliozy. Jeśli chodzi o badania, Centrum Medyczne Wielkoszyński jest medycznym laboratorium diagnostycznym zarejestrowanym w Krajowej Izbie Diagnostyki Laboratoryjnej (KIDL). Nasze badania są wykonywane zgodnie ze sztuką diagnostyczną. W większości przypadków badania wykonujemy na odczynnikach dopuszczonych do użytku w diagnostyce laboratoryjnej u ludzi, czyli posiadających certyfikat IVD. Oznacza to, że pod względem prawnym nasze badania mają taką samą wartość diagnostyczną jak badania wykonane np. w szpitalu zakaźnym i są wiarygodną podstawą odwołania. Niewielką część badań wykonujemy metodami, które nie posiadają rejestracji do diagnostyki in vitro i wtedy zawsze w wyniku piszemy, że wynik ma charakter pomocniczy, tak jak w przypadku testu na Bartonelle. Są to jednak metody opisane w czasopismach naukowych i posiadają bogate piśmiennictwo, udowadniające ich skuteczność. Natomiast odczynniki, których używamy, nie spełniają wymagań formalnych, ponieważ nie mają w Polsce odpowiedniej rejestracji. Podobnie jest w przypadku urządzenia do badań ELISPOT, które na przykład na niemieckim rynku jest zarejestrowane jako urządzenie medyczne a na polskim nie, ponieważ wytwórca nie spełnił formalnych wymogów procedury rejestracji w naszym kraju.

Nie mamy natomiast wpływu na to, jakie testy uznają lekarze. Ostatnio na przykład dotarły do nas wyniki, gdzie pacjentka miała wynik dodatni testu Western Blot w klasie IgM i objawy, a konsultujący ją lekarz chorób zakaźnych przekreślił wynik, pisząc, że wynik jest fałszywie dodatni, podczas gdy reakcje były specyficzne dla borelii.

3.

P. Monika: „Mam Chlamydie Pneumonia, dodatnia w każdej klasie. Wychodzi na to ze miałam ja już przed ciążami. Moje dzieci, oboje maja silna alergie, żyją z adrenaliną. Czy istnieje zależność pomiędzy Chlamydia a Alergiami? i czy już teraz powinnam dzieciom zrobić badania (4,8 lat)?”

Zakażenie Chlamydia penumoniae może zaostrzać przebieg alergii, a szczególnie astmy. Dzieci mogą być zakażone, ponieważ istnieje duże ryzyko zakażenia Chlamydią drogą kropelkową lub w trakcie ciąży przez przeniesienie zakażenia przez łożysko. Nie da się stwierdzić zakażenia bez badań, natomiast serologia u dzieci jest zdradliwa i może się zdarzyć, że uzyskamy fałszywie ujemne wyniki. W takiej sytuacji warto zrobić badanie PCR z wymazu gardła, plwociny lub limfocytów krwi obwodowej. To badania, które dają mniej fałszywie ujemnych wyników w przypadku dzieci i jeśli dadzą wynik dodatni, to bezwzględnie potwierdzą aktywność zakażenia.

4.

P. Małgorzata: „Czy pozytywny wynik Anaplasmy w badaniu Microblot w klasie IgG wymaga leczenia? Gdzie wszystkie pozostałe antygeny łącznie z borelia są ujemne (w obu klasach).”

Jeśli pacjent ma objawy, które mogą wskazywać na Anaplazmozę, warto rozważyć leczenie. Do typowych objawów Anaplazmozy należy gorączka i okresowe stany podgorączkowe, bóle mięśniowe, zmiany hematologiczne, spadki leukocytów i płytek krwi czy podwyższenie prób wątrobowych. Natomiast, jeśli pacjent ma tylko przeciwciała i nie ma objawów, nie „leczymy” wyników, zwłaszcza w klasie IgG.

5.

P. Ewa: „Czy leczyć należy tylko osoby z objawami, czy również i te bezobjawowe, ale z dodatnimi wynikami? Mam na myśli zarówno boreliozę, jak i koinfekcje.”

W sytuacji, gdy mamy do czynienia z wczesnym etapem zakażenia, czyli na przykład rumieniem wędrującym, albo stanem krótko po ukąszeniu kleszcza, w którym dochodzi do powstania dodatnich wyników badań serologicznych, warto leczyć takie zakażenia nawet przy braku objawów. Udowodniono bowiem, że takie postępowanie zapobiega rozwojowi późnych etapów zakażenia. Natomiast, jeśli jest to zakażenie przewlekłe bez objawów, wtedy nie leczę takich pacjentów. Po pierwsze, nie ma gwarancji, że pacjenta wyleczymy, ponieważ przy starym zakażeniu szanse na sukces terapeutyczny się zmniejszają. Po drugie istnieje niewielki odsetek ryzyka, że w trakcie leczenia wywołamy objawy, a aktualnie bakteria jest we względnej równowadze w układem odpornościowym. Leczenie można podjąć, gdy bakteria się uaktywnia.

6.

P. Katarzyna: „Dlaczego nie są honorowane przez lekarzy NFZ wyniki badań z CMW ?Dość często spotykam się z takimi komentarzami?”

Badania CMW spełniają wszystkie wymogi formalne. Są pełnoprawnymi nowoczesnymi badaniami diagnostycznymi. W sytuacji, gdy nasze badania nie są respektowane, podstawą jest najczęściej brak wiedzy, brak znajomości metod diagnostycznych i przekonanie, które pokutuje u części lekarzy, że podstawą diagnostyki w boreliozie jest test ELISA. Jeśli pacjent przychodzi z testem Western Blot, KKI czy testem Microblot, mimo, że są to nowocześniejsze badania o większej skuteczności, pacjent nie spełnia założeń dwuetapowej diagnostyki, zgodnej z zaleceniami lekarzy IDSA.

7.

P. Patryk: „Czy wyniki dodatnie boreliozy KKI, bartonella, babesia, mykoplasma, yersinia wszystko w IgG oznacza ze ma sie borelioze i koinfekcje czy wymaga leczenia?”

Ogólnie uważa się, że dodatni wynik KKI świadczy o aktywnym zakażeniu boreliozą, natomiast decyzja o leczeniu powinna być podjęta na podstawie analizy objawów. Jeśli ich nie ma, moim zdaniem nie należy leczyć, żeby niepotrzebnie nie osłabiać układu odpornościowego, co sprzyja uaktywnieniu się zakażenia. Przeciwciała klasy IgG (przy braku IgM i/lub IgA oraz objawów) nie są przesłanką do wprowadzenia antybiotykoterapii.

8.

P. Joanna: „Ja chciałabym uzyskać odpowiedz na pytanie, jaką rolę odgrywa cukier dla bakterii Borelia burgdorferi?”

Cukier stanowi składnik pokarmowy krętków borelii, natomiast dieta pozbawiona cukru nie ma moim zdaniem wpływu na gorsze funkcjonowanie krętków, ponieważ poziom cukru (glukozy) jest względnie stały w organizmie, czyli we krwi oraz innych płynach tkankowych. Krętki mają na tyle skomplikowane i wygórowane wymagania odżywcze, że fizjologiczne (pokarmowe) wahania poziomu glukozy nie wpływają na ich rozwój i kondycję. Dietę przeciwgrzybiczą, polegającą na eliminacji cukrów prostych, stosujemy natomiast w leczeniu antybiotykami. Celem jest zmniejszenie ryzyka grzybicy w przewodzie pokarmowym, a nie zagłodzenie krętków.

9.

P. Magda: „Czy dodatnie IgG dla Bartonella henselae (IgM ujemne) jest przesłanką do leczenia? Brak objawów neurologicznych, reumatologicznych, ale jest izolowany białkomocz – uznajemy, że może być objawem bartonellozy?”

Bartonella ma duże powinowactwo do drobnych naczyń, czyli teoretycznie też do naczyń nerkowych. Pytanie czy uszkodzenia nerek, których wynikiem jest białkomocz, są efektem działań Bartonelli w czasie teraźniejszym czy w przeszłości. Sądząc po braku IgM i innych objawów charakterystycznych dla Bartonelli, raczej jest to efekt przebytej infekcji. W tej sytuacji można oznaczyć stężenie czynnika wzrostu śródbłonka naczyniowego, tzw. VEGF, który jest uważany za dobry wykładnik aktywności zakażenia Bartonellą. Jeśli Bartonella jest rzeczywiście obecna w organizmie, to wysokie stężenie VEGF będzie dla nas potwierdzeniem, że zakażenie jest aktywne.

10.

P. Anna: „Czy borelioza lub inne choroby odkleszczowe mogą zawyżyć wynik prób potowych i błędnie wskazywać na mukowiscydozę? Dziękuję, pozdrawiam.”

Nie znam takich danych i nie widzę powiązania patofizjologicznego. Żadne z zakażeń, o których mówimy, nie wpływa na mechanizm transportu elektrolitów (np. jonów chlorkowych) przez błony komórkowe. Oznacza to, że nie powinny one wpływać na wydalanie chlorków z potem.

11.

P. Dorota i P. Paweł: „Czy jest możliwy inny sposób wyleczenia chronicznej boreliozy i koinfekcji oprócz terapii ILADS?”

Borelioza i koinfekcje to bakterie, a na bakterie działają antybiotyki. Pomocniczo w terapii mogą być stosowane zioła, sauna czy inne sposoby wzmacniania odporności. Jeśli mamy dobrą odporność, mamy mniej objawów lub nie mamy tych objawów w ogóle. Każdy czynnik, który poprawia działanie układu odpornościowego, może więc przyczynić się do zmniejszenia dolegliwości. Sprawdzają się takie preparaty immunostymulujące jak np. betaglukany czy koci pazur. Bardzo ważną rolę odgrywa też prawidłowe zaopatrzenie organizmu w witaminę D. Jej prawidłowy poziom zapewnia bowiem prawidłowe funkcjonowanie układu odpornościowego.

12.

P. Paweł: „Czy to prawda, że koinfekcje (np. bartonelozę i mykoplazmozę ) można wyleczyć standardowymi antybiotykami na boreliozę przepisywanymi przez lekarzy zakaźników? Dziękuję za odpowiedzi i pozdrawiam.”

Wszystko zależy od tego, w jakich kombinacjach i jak długo będą stosowane antybiotyki. W przypadku mykoplazm skuteczne są tetracykliny, makrolidy i chinolony. Okres leczenia jest indywidualny, natomiast a pewno nie wystarczą 3 tyg., jak zakładają oficjalne zalecenia leczenia boreliozy. Mykoplazmy są bakteriami wewnątrzkomórkowymi i wymagają dłuższego leczenia. Bartonella wymaga specyficznych antybiotyków i z reguły słabo reaguje na większość leków rutynowo stosowanych w boreliozie. Lekami pierwszego wyboru są w przypadku bartonelloz rifampycyna i biseptol.

13.

P. Alicja: „Czy lecząc yersinię tylko np. cipronexem powinno się dołączyć coś na rozbicie biofilmu i co mogłoby to być?”

Badania, które się ostatnio ukazują, wskazują, że tak naprawdę mamy niewiele środków, które działają na biofilmy. W przypadku biofilmów tworzonych przez krętki borelii, mówi się o stewii jako o środku, który utrudnia tworzenie biofilmu. Stewia powinna być w postaci wyciągu alkoholowego z liści. W publikacjach opisywany jest naturalny ekstrakt alkoholowo-glicerynowy ze stewii, który nie ma nic wspólnego z białym proszkiem dostępnym w markecie. Na pewno do walki z biofilmem nie służą antybiotyki podawane solo ani w kombinacjach. Okazuje się, że nie działają również enzymy, które uważaliśmy dotychczas za pomocne w walce z biofilmem. Przynajmniej tak wskazują wyniki badań dotyczących biofilmów tworzonych przez krętki. Nie wiemy, jak jest w przypadku koinfekcji, ponieważ nie było takich badań. Dlatego można spróbować stosować lumbrokinazę, sarapeptazę, nattokinazę, czyli trzy enzymy najczęściej stosowane do walki z biofilmem, które mają działać w ten sposób, że rozpuszczają połączenia między bakteriami w konglomeracie tworzącym biofilm i w ten sposób ułatwiają penetrację antybiotyków do poszczególnych bakterii. Pytanie dotyczy Yersini i tu należy zadać sobie dodatkowe pytanie, czy chodzi o Yersinię występującą w jelicie czy o Yersinię występującą poza jelitami. Są to dwie strefy działania tej bakterii, w związku z czym dobór i penetracja antybiotyków mogą być w obu przypadkach różne. Łatwiej leczy się postać jelitową, ponieważ antybiotyki z reguły osiągają wysokie stężenie w treści jelitowej i powinny dość szybko zabić Yersinię. Natomiast w momencie, gdy bakterie przedostają się do węzłów chłonnych, czy wędrują w układzie chłonnym, Yersinię leczy się trudniej, dłużej i z mniejszym efektem.

14.

P. Przemysław: „Panie doktorze, czy mógłby Pan się pochwalić statystykami dokładnymi w temacie zakażeń:
1) Borrelia *
2) Mycoplasma *
3) Chlamydia *
4) Bartonella *
5) Babesia *
6) Yersinia *

W następującym formacie:
– Ilość badanych: ilość negatywnych, ilość granicznych, ilość pozytywnych?

Dziękuję.”

Poniżej dane, którymi dysponujemy i które nie wymagają dodatkowych obliczeń.

Dodatnie wyniki uzyskujemy:

1) Borrelia – 50-60% w klasach IgG i IgM
2) Mycoplasma – 60-70% w klasie IgG, mniej w klasie IgA, rzadkością są wyniki w klasie IgM,
3) Chlamydia – 40-50% w klasie IgG, mniej w klasie IgA, rzadkością są wyniki w klasie IgM,
4) Bartonella – 60-70% w kasach IgG i IgM
5) Babesia – 5-7% w kasach IgG i IgM
6) Yersinia – nawet do 90% w klasie IgG (u osób dorosłych),

15.

P. Eva: „Przepraszam za długi opis…Mam niepewność czy mam przewlekłą boreliozę z koinfekcjami (kleszcz przed 26ciu laty), czy RZS (z przeciwciałami CCP)…RZS jest bardzo agresywny i zaatakował niemal wszystkie stawy (po 2 latach już były destrukcje) i nie reaguje na leczenie nawet lekami biologicznymi (3 lata leczenia bez skutku). Przeciwciała boreliozy IgG w IFT w normie, bartonelli (1:1024) w IgG (IFT), mycoplazma IgA 40 i IgG 54. Immunoblot IgG dla boreliozy graniczny. Mycoplazma i anaplazma dodatnie ale w EliSpot. Mam wątpliwości co do diagnozy. Moje pytania:
1. Czy p17 graniczny ma jakakolwiek ważność w boreliozie?
2. Czy znalezione przeciwciala IgM przeciwko VlsE swiadcza o aktywnej chorobie?
3. Czy kombinacja antybiotyków pomoze w ewentualnie tak zaawansowanej chorobie i czy dotrą w ogóle do stawów?
4. Czy Pan docent mial przypadki boreliozy i rzs z przeciwciałami CCP?
Z góry bardzo dziękuje 
🌷”

RSZ trwa i jak sądzę, jest leczone lekami immunosupresyjnymi (sterydami, metotreksatem lub lekami biologicznymi). W związku z tym użyteczność i wartość diagnostyczna każdego badania serologicznego w kierunku boreliozy albo koinfekcji (które wykrywa przecież przeciwciała, a więc ocenia działanie naszego układu odpornościowego) będzie niska lub co najmniej wątpliwa. Z uwagi na obniżenie produkcji przeciwciał może być to wynik fałszywie ujemny albo przynajmniej zaniżony w porównaniu do tego, jaki otrzymalibyśmy przy niezdewastowanej odpowiedzi immunologicznej. Natomiast, jeśli pomimo leczenia wynik jest dodatni, oznacza to, że bakterie są obecnie w organizmie. Jedną z najważniejszych zasad prowadzenia leczenia biologicznego jest leczenie pacjentów bez ukrytych i uśpionych zakażeń, ponieważ każde leczenie biologiczne prowadzone u pacjenta z takim zakażeniem będzie prowadzić do uaktywnienia tego zakażenia. Jeżeli pacjentka nie zareagowała dobrze na leczenie, prawdopodobną przyczyną może być borelioza, która uruchomiła proces autoimmunologiczny w stawach. Tak się dzieje u niektórych naszych pacjentów, u których wieloletnie zakażenia po 15-20 latach wywołują procesy autoimmunologiczne. Decyduje o tym wiele czynników, m.in. determinanty genetyczne, stosowanie sterydów przed antybiotykoterapią i czas trwania zakażenia. Leczenie immunosupresyjne mogło dodatkowo osłabić układ odpornościowy i zintensyfikować objawy zakażenia. Nie wyklucza to oczywiście współistnienia RZS i boreliozy lub innej koinfekcji, a obecne dywagacje mają charakter czysto akademicki (mleko zostało już rozlane).

Z informacji wynika, że najprawdopodobniej aktywne są zakażenia powodowane przez Mycoplasma pneumoniae i Anaplasma phagocytophilum. Najbardziej podejrzewałbym Mykoplasmę. Niektóre badania potwierdzają, że w RZS bardzo duży odsetek pacjentów ma w pływnie stawowym materiał genetyczny Mycoplasma sp. Niekoniecznie jest to Mycoplasma pneumoniae, ponieważ u pacjentów z objawami stawowymi występują jeszcze inne gatunki, których nie badamy w praktyce klinicznej. Pozytywny wynik dla Mycoplasma penumoniae może być wynikiem reakcji krzyżowej.

Być może aktywna jest też bartonelloza z uwagi na wysokie miano swoistych IgG. W przypadku RZS mamy do czynienia z takim konglomeratem objawów, że ciężko odróżnić, czy objawy bartonellozy nakładają się na objawy stawowe RZS. W bartonellozie nie obserwujemy trwałych uszkodzeń stawów, nie sądzę więc, że proces destrukcji stawów ma związek z samym zakażeniem Bartonella.

U większości pacjentów z aktywną boreliozą, IgG wychodzi słabo lub nie wychodzi w ogóle, a zakażenie związane jest najczęściej z wysokim poziomem IgM. Antygen p17 to jeden ze specyficznych antygenów krętków Borrelia i jeśli przeciwciała dla tego antygenu występują w klasie IgM myślę, że może mieć to związek z zakażeniem. Graniczna reakcja z antygenem p17 przy braku reakcji z innymi antygenami specyficznymi może wiązać się też ze słabą odpowiedzią immunologiczną u tej pacjentki (związaną z leczeniem lub nawet samym zakażeniem – krętki bowiem manipulują naszym układem odpornościowym, hamując jego aktywność obronną). Natomiast wykryte przeciwciała IgM przeciwko antygenom VlsE świadczą prawdopodobnie o aktywnej chorobie. Antygen VlsE jest bardzo swoisty, czyli typowy dla krętków. Jest to jedna z najbardziej charakterystycznych reakcji w boreliozie i jeśli te przeciwciała występują w klasie IgM najprawdopodobniej pacjentka jest zakażona krętkiem Borrelia burgdoferi.

W przypadku zastosowania antybiotykoterapii, niektóre z antybiotyków dość dobrze dotrą do stawów, jednak na pewno nie naprawią uszkodzeń, do których doszło już w tak zaawansowanej chorobie. Zniszczeń, które są, nie da się odwrócić, ale ważne jest, żeby nie postępowały dalej. U takich pacjentów często udaje się zatrzymać przebieg choroby, jakkolwiek ją nazwać – czy RZS czy boreliozą z koinfekcjami. Mamy pacjenta z podobną historią choroby, który w tej chwili jest w stabilnym stanie.

Może zdarzyć się też sytuacja, że pacjent ma przeciwciała anty-CCP, nie mając RZS. Przeciwciała anty-CCP są markerem występującym rzadko u zdrowych ludzi (bez RZS) i wtedy zawsze należy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy mamy już do czynienia z RZS czy z boreliozą z przeciwciałami anty-CCP. Mówi się o tym, że pojawienie się autoprzeciwciał w chorobach immunologicznych (np. w RZS) może wyprzedzać o kilka – kilkanaście lat pojawienie się objawów chorobowych. To znaczy, że pacjent może mieć markery charakterystyczne dla RZS (np. anty-CCP), ale przez następne 20 lat nie będzie mieć aktywnego RZS. Jednak może mieć w tym czasie boreliozę, która stymuluje autoimmunizację i przyspiesza pojawienie się RZS. Podsumowując, można powiedzieć, że badania laboratoryjne (np. anty-CCP) mają tu charakter pomocniczy i pomagają jedynie ukierunkować rozpoznanie, a główne znaczenie ma wywiad i badanie fizykalne oraz badania obrazowe.

16.

P. Katarzyna: „Jakie badanie na boreliozę daje największą skuteczność jej wykrycia. Słyszałam ze LTT. Czy to prawda i czy wykonujecie je już u siebie?”

Nie ma badań 100 procentowo czułych diagnostycznie. Każdy pacjent wymaga indywidualnego podejścia diagnostycznego i nie u każdego pacjenta sprawdzi się badanie LTT.

Nie można powiedzieć, że LTT jest bardziej czułe niż np. badania typu EliSpot. Wszystko zależy od tego, jakie antygeny zostaną użyte do stymulacji limfocytów, kiedy badanie zostanie wykonane, oraz w jakich warunkach i kiedy dotrze materiał do badania. Przy testach typu LTT i EliSpot należy zwrócić szczególną uwagę na jeden element – na jakość (czystość i specyficzność) antygenów użytych w teście. Antygeny stosowane do stymulacji limfocytów w najczęściej wykonywanym teście LTT są to tzw. pełne lizaty krętków, czyli mieszaniny antygenów krętkowych, które zawierają zarówno antygeny swoiste, czyli typowe dla boreliozy jak i nieswoiste, czyli typowe nie tylko dla boreliozy. W związku z tym, jeśli zastosujemy taką mieszankę, istnieje ryzyko uzyskania wyniku fałszywie dodatniego. Oznacza to, że pacjent nie ma boreliozy, a jego limfocyty reagują tylko z antygenami nieswoistymi zawartymi z preparacie krętkowym, dając wynik dodatni. Natomiast użycie tzw. antygenów rekombinowanych, które są wysokospecyficzne dla borelii, nie spowoduje uzyskania fałszywie dodatnich wyników. Dlatego LTT z antygenami rekombinowanymi jest dużo bardziej wiarygodne.  Kolejnymi ważnymi elementami wyniku testu LTT i EliSpot są kontrole ujemne i dodatnie. Kontrola ujemna to limfocyty hodowane bez antygenów – nie powinny wykazywać spontanicznej aktywności (jeśli taką wykazują, to wynik całego badania jest niediagnostyczny, czyli trudny do interpretacji). Zaś kontrola dodatnia, to komórki stymulowane związkami, które zawsze je pobudzają – jeśli nie obserwujemy tu wysokododatnich reakcji, to można podejrzewać, że materiał był źle transportowany i limfocyty dotarły do laboratorium w złym stanie.

Badanie LTT będzie niedługo dostępne w naszym Centrum. Od kilku miesięcy prowadzimy badania i opracowujemy własną metodykę, która pozwala wyeliminować ryzyko wyników fałszywie dodatnich, czyli mówiąc prostym językiem – dodatni wynik będzie wychodził wyłącznie u zakażonych pacjentów.

Trwają też prace nad najnowocześniejszymi wersjami testów EliSpot. Testy te w boreliozie będą również oparte o antygeny rekombinowane (specyficzne). Ponadto będą dostępne testy EliSpot dla pozostałych zakażeń przenoszonych przez kleszcze oraz zakażeń wirusowych i grzybiczych.

 CDN. Szykujcie pytania i śledźcie nasz profil fb wielkoszynski!

Bądźmy w kontakcie

Facebook
Facebook
YouTube
Instagram